Kasacja sprawnego majątku-Quo Vadis Cargo??
Dodane przez Wojtas dnia 19.10.2010
Tym razem mamy dla was nieco smutnego newsa.

15 października 2010r na torze 509 szczakowskiej lokomotywowni skasowano 7 maszyn.
Reszta newsa w "czytaj więcej".
Treść rozszerzona
Tym razem mamy dla was nieco smutnego newsa.

15 października 2010r na torze 509 szczakowskiej lokomotywowni skasowano 7 maszyn:

ET21-541
SM31-004
SM31-020
SM42-244
SM42-612
SM42-859
SM42-910

Wydawałoby się że jest to koniec planów likwidacji majątku przez spółkę, gdzie w całej Polsce wszystkie jej sekcje przeprowadziły podobne akcje. Dziwi też fakt kasacji części z tych maszyn, które można było zostawić z racji ich młodego wieku(SM42-859, 910) i które przy odpowiednim nakładzie pojeździły by jeszcze kilkanaście lat. Część maszyn jednak była faktycznie zdezelowana i nakład na remont przerósłby ich wartość co nie kalkulowało się i przyznajemy temu rację. Jednak gdyby lokomotywy te nie stały tyle lat w "krzakach" i nie były wybierane z nich sukcesywnie części to mogłyby być reaktywowane bez większych kosztów, ot taka niedbałość...



Nie spodziewano się że to nie koniec "cięcia" taboru jednak kolejne zamierzenia zarządu i wydane polecenia wprawiły w zdziwienie załogę Szczakowej. Wyznaczono kolejne odstawione modele lokomotyw do kasacji z dość błahego powodu, mianowicie oczekują one naprawy głównej-droższej od rewizyjnej. Lokomotywy te nie są zdezelowane, ani z poważnymi uszkodzeniami. Obecny zarząd Cargo jest widać nie przygotowany mentalnie na takie sytuacje i w ramach oszczędności woli kasować takie lokomotywy, a w Szczakowej są to: SM31-051, 098, 110, 121, 140, 142, SM42-227, 552.
Maszyny obecnie eksploatowane lub już oczekujące remontu podlegają teraz tańszym naprawom-rewizyjnym. Za rok, dwa, trzy lub dłużej będą czekały je również naprawy główne, więc rozumowanie obecne jest trochę na krótką metę...
W kolejnych lokomotywach przeznaczonych do kasacji w momencie kiedy już były odstawione w "krzaki" montowano drogie urządzenia GPRS-które nigdy nie były użyte, a prawdopodobnie za które spółka płaciła drogi abonament! Teraz urządzenia te w pierwszej kolejności są demontowane...
Co do wystawionych numerów pod "gilotynę" jest wśród nich kilka takich które dają wiele do myślenia i tak:
SM31-051-do niedawna w czynnej służbie, odstawiona kilka miesięcy temu, oczekuje naprawy głównej w bardzo dobrym stanie-nie zdezelowana, naprawa ta nie pochłonęłaby dodatkowych kosztów. Inwestycja w NG i lokomotywa jeździ wiele lat..
SM31-110,140,142 - lokomotywy bardzo młode z racji ich wysokich numerów, odstawione już jakiś czas również oczekują NG i niszczeją. Wiek tych maszyn plus naprawa główna sprawi że będą one jeździły jeszcze lata, gdy tymczasem ich starsze przyjaciółki radzą sobie bardzo dobrze, ale jednak latka lecą...
Można powiedzieć że czas w jakim przyszło im oczekiwać na naprawę główną jest niekorzystny dla nich, bo obecny zarząd firmy nie akceptuje żadnej lokomotywy przeznaczonej do NG, nawet gdyby była najmłodsza w firmie i woli ją wyciąć z ilostanu.
SM42-552-kasacja tej lokomotywy to największa głupota z jaką się spotkaliśmy i niekompetencja osób które podejmują taką decyzje, a tym samym szkoda i koszty jakie wyrządzają spółce. Na początku tego roku lokomotywa ta w raz z SM42-258 przygotowywane były przez warsztat i wysłane do Czechowic-Dziedzic celem wymiany silników spalinowych i prądnic z maszyn przeznaczonych tam do kasacji, które te części miały dobre. Operacja ta nastąpiła, lokomotywy wróciły do Szczakowej i oczekiwały naprawy. 258 oczekuje jeszcze dalej, ale 552 wyznaczono do kasacji. Pytamy się więc dlaczego?? Skoro maszyna ma wymieniony agregat na sprawny i koszty z tym związane były spore(rozkład jazdy, przesłanie tam i z powrotem, praca warsztatu) teraz przeznacza się ją do kasacji.. Należy też zauważyć że 552 jest młodszym modelem od 258, a są w takim samym stanie. Co jest powodem takiego działania?? Może też to że 258 należy pod sekcję Łazy-były Zakład Taboru, a 552 jest rdzenną Szczakowską maszyną. Łazy wolą zubożyć ilostan Szczakowej zawsze sprawniejszej i większej sekcji?? Dla zarządu to żadna różnica, bo sztuka to sztuka i wymagany plan kasacji będzie zrealizowany. Jeśli o nas idzie to żadna z tych maszyn nie powinna być kasowana.
Warto też powiedzieć, że maszyny skasowane w październiku należały pod sekcję Szczakowską, prawdopodobnie tylko jeden model był z Łaz co daje trochę do myślenia, tym bardziej jeśli inne odstawione lokomotywy prezentują o wiele gorszy stan techniczny i wymagały będą większego nakładu finansowego niż skasowane Szczakowskie. Jednak te inne maszyny należą pod sekcję Łazy i przetrwały, a sekcja ta zawsze miała mniej taboru od Szczakowej.



Pytamy zarząd PKP Cargo kto podejmuje takie decyzje, które wyraźnie szkodzą firmie??
Czy prezes Balczun widzi co się dzieje w jego spółce i przyzwala na to??
Czy może przed Prezesem nie pokazywane są takie fakty i byle na siłę wykazać jak największy zysk i oszczędnośći idzie się na ślepo jednym wyznaczonym planem??
Może pan Balczun chce wyrobić sobie markę jak najsprawniejszego menadżera nie patrząc jakim kosztem-wykazując jak najlepsze wyniki spółki z rozumowaniem typu-"przecież nie będę wiecznie prezesem tej spółki"??
Zgadzamy się że część zaniedbanego taboru nie nadaje się już w drogie inwestycję w niego, ale spora część zdrowego taboru jest niszczona na siłę i tego nie rozumiemy. Prawdopodobnie zarząd z Prezesem wyznaczyli odpowiednią ilość lokomotyw do kasacji celem oszczędności i choćby lokomotywy te były pół roku po naprawie, a odstawione to kasacja by je spotkała(przykład jednej sztuki ET40 odstawionej w Tarnowskich Górach).
Ślepa oszczędność wg nas jest na krótką metę i podobna jest do programu takich firm jak PCC, czy CTL które kilka lat temu wchodząc dynamicznie na rynek sprowadzały zdezelowany tabor z zagranicy byle urwać jak najwięcej przewozów z rynku i teraz sytuacja ta(usterki, naprawy, remonty) odbija się im czkawką i im nowym właścicielom. Rozumowanie takie jest na krótką metę. Może rozumowanie takie w PKP Cargo jest efektem, że część "specjalistów" jacy pracowali w prywatnych spółkach pracuje teraz w Cargo i podsuwają "różne" pomysły Prezesowi który jest sprawnym menadżerem, jednak nie jest kolejarzem z krwi i kości i pierwszy raz zarządza tak dużą kolejową firmą. Naszym zdaniem lepiej żeby słuchał również rad kolejarzy i wyciągał wtedy wnioski, a uczył się na błędach cudzych, a nie własnych.